Dzię dobry/ lub dobry wieczór, zależy o której godzinie wyświetlicie ten post. Dzisiaj o sosie makaronu spaghetti bądź kolanek, w zasadzie nie ma różnicy.  Definicja sosu bolognese z wikipedii w skrócie to „ciepły sos mięsny (!!!) z włoskiego miasta Bolonia”.

Po wegańsku to będzie sos a’la boloński, bez mięsa a konkretnie to gotowa baza pod sos od Dawtony. Prezentuje się następująco a jego skład to: pomidory (91 g pomidorów zużyto na 100 g produktu), woda, cukier,  skrobia modyfikowana kukurydziana, sól, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, czosnek, olej rzepakowy, zioła (0,1%), pieprz czarny, natka pietruszki. Plusem jest to, że na opakowaniu nie dopatrzyłam się standardowej formułki: może zawierać śladowe ilości mleka, jajek itp.

Zakupiony w Eko w promocji 2 za 5zł, podejrzewam, że będzie dostępny w większości  sklepów. Jeden słoik jest wystarczający na obiad dla dwóch osób (oczywiście po wzbogaceniu go własnymi produktami np. pieczarki, papryka, przyprawy). Sos jest gęsty i bardzo słodki więc przyda się własna inwencja w przyprawianiu. Nie jest to coś co je się codziennie ale na sławne „raz na jakiś czas”, kiedy nie ma się czasu, pomysłu lub chęci do kombinowania czegoś wymyślnego na obiad.